menu

Volkswagen Golf z nowym silnikiem wyceniony! Czy to się opłaca?

15.03.2017, godz. 09:36
Volkswagen Golf VII facelifting
Volkswagen Golf VII facelifting foto: Volkswagen

Facelifting Volkswagena Golfa nie przyniósł zdumiewających zmian wizualnych, jednak pod maską znalazł się zupełnie nowy silnik o pojemności 1.5 litra. To jednostka ważna dla całego koncernu. Ile przyjdzie nam zapłacić za Golfa z takim motorem?

Volkswagen Golf siódmej generacji po liftingu ma lekko zmodyfikowany pas przedni, LED-owe światła zastępujące konstrukcję ksenonową czy znacznie bogatsze wyposażenie standardowe. Ceny poznaliśmy już wcześniej – minimalna kwota za jaką dostaniemy Golfa to 66 990 złotych.

Zobacz też: Volkswagen Golf po liftingu - pełny polski CENNIK

Teraz jednak w cenniku pojawiła się pozycja obejmująca silnik o pojemności 1.5 litra o mocy 150 koni mechanicznych i momencie obrotowym wynoszącym  250 niutonometrów przy 1500 obrotów na minutę. W przyszłości zastąpi on jednostkę o pojemności 1.4 litra, lecz na chwilę obecną dalej jest ona dostępna w ofercie.

Motor 1.5 jest w stanie zrezygnować z pracy dwóch cylindrów w celu oszczędzania paliwa, lecz kierowca zauważy to tylko dzięki kontrolce na desce rozdzielczej – pełna moc dostępna jest w mgnieniu oka. Z biegiem czasu silnik trafi do innych marek w grupie VAG.

Pisaliśmy o: Skoda Octavia z nowym silnikiem! Czy warto go wybrać?

W przypadku trzydrzwiowego Golfa z nowym motorem (i w topowej wersji Highline) będziemy zmuszeni zapłacić minimum 90 960 złotych. Auto z automatyczną skrzynią DSG wyceniono na 99 590. Pięciodrzwiowy Golf w analogicznych wersjach kosztuje odpowiednio 92 430 i 101 330 złotych.

Z kolei Golfy ze starszą jednostką o pojemności 1.4 litra (lecz tej samej mocy 150 koni) okazują się w każdym przypadku tańsze o około 2 tysiące złotych. Różnice w sprincie do setki okazują się marginalne (0,1 sekundy na korzyść 1.4), lecz jak deklaruje producent, nowy motor odwdzięczy się mniejszym spalaniem.

Bądź na bieżąco z motoryzacją. Polub nas na Facebooku

autor: Mateusz Lubczański zobacz inne artykuły tego autora
WIĘCEJ W SUPERAUTO