menu

Polski przemysł motoryzacyjny to... pasy i chłodnice

19.06.2017, godz. 14:34
Fabryka Volkswagena we Wrześni
foto: Volkswagen

Dyskusji o polskim przemyśle motoryzacyjnym, możliwościach ratowania FSO i nowych projektach na czterech kołach nie brakuje. Choć Żerań nie powróci do dawnej sławy, Polska jest ważnym graczem na motomapie świata.

Nie mamy już typowo polskiego auta i nieco z zazdrością patrzymy na czeską Skodę, która dostała się pod skrzydła giganta i sprzedaje najwięcej samochodów w swojej historii. Niepotrzebnie. Jak donosi Ministerstwo Rozwoju, branża moto jest drugą co do wielkości (po artykułach spożywczych) gałęzią polskiej gospodarki. W zeszłym roku sprzedaliśmy części warte ponad 135 miliardów złotych (to 12% całego przemysłu).

Zobacz też: Toyota Yaris z nowym silnikiem z Polski

Statystyki wydają się niezwykle budujące. Co dziesiąta osoba zatrudniona w przemyśle ma do czynienia z branżą moto, a ona sama odpowiada aż za 13% całego eksportu.

Nie produkujemy samochodów osobowych, lecz wiele osób zapomina o innych kategoriach pojazdów – dostawczaków czy autobusów pokroju marki Ursus. Najbardziej specjalizujemy się jednak w tworzeniu pasów bezpieczeństwa, chłodnic i przekładni kierowniczych. Całkiem nieźle idzie nam też produkcja części metalowych oraz zestawów audio.

Pisaliśmy o: Zakłady Volkswagena we Wrześni otwarte

W zeszłym roku udało się sfinalizować umowy dotyczące fabryk tworzących silniki dla Daimlera (Mercedes) oraz Toyoty. Niedawno ruszyła produkcja Volkswagena Craftera we Wrześni. W ciagu  ostatnich dziewięciu lat zatrudnienie w branży moto wzrosło o ponad 50 tysięcy etatów i nic nie zapowiada, by ten trend się zmienił.

Bądź na bieżąco z motoryzacją. Polub nas na Facebooku

autor: Mateusz Lubczański zobacz inne artykuły tego autora
WIĘCEJ W SUPERAUTO