menu

Niemcy i Włochy przymykają oczy na Dieselgate

18.02.2017, godz. 10:19
smog-spaliny-samochodowe-wydech-korek
foto: materiały prasowe

Dieselgate to jedna z największych afer z jaką musiał zmierzyć się świat motoryzacji. Okazuje się, że niektóre kraje nie chcą zmian w prawie, które pozwoliłyby wyeliminować tego typu oszustwa. Co ciekawe, są to państwa przodujące w produkcji samochodów.

Fałszowanie danych dotyczących emisji tlenków azotu okazało się wyczynem druzgocącym nie tylko dla samego Volkswagena, ale i całej branży. Komisja Europejska uznała, że to władze poszczególnych krajów są winne całej sytuacji i postanowiła zapobiec tego typu wydarzeniom w przyszłości. Przygotowano więc propozycje zmian w prawie.

Zobacz też: Jeszcze większa afera – miliony aut to śmiertelne pułapki

Dlaczego odpowiedzialność została przerzucona na władze krajowe? To od nich bowiem zależy przyznanie homologacji nowym pojazdom wyjeżdżającym na drogi. Jeśli auto pozytywnie przejdzie testy w jednym kraju, może być sprzedawane bez problemu w innych krajach wspólnoty. Teraz Komisja Europejska chce, by zasady w całej UE były jednolite i nie zależały od "widzimisię" władz. Koniec z faworyzowaniem wybranych marek.

Nic więc dziwnego, że Niemcy (posiadające przecież Audi, Mercedesa, BMW i oczywiście Volkswagena), czy też Włochy  (Fiat, Ferrari, Lamborghini) niezbyt optymistycznie podchodzą do zmian w prawie. Kara za fałszowanie wyników wynosiłaby wówczas 30 tysięcy euro od jednego egzemplarza!

Pisaliśmy o: Szef Volkswagena przyznaje się do błędu!

Opinie państw Wspólnoty zostały zebrane przez Sekretariat Rady UE, a opublikowała je organizacja konsumencka BEUC. Kraje przeciwne zmianom to między innymi Czechy, Niemcy, Węgry, Włochy, Portugalia, Rumunia czy Szwecja. Popierają ją Austria, Holandia czy też Hiszpania. Z rezerwą do sprawy podchodzą Polska, Belgia czy Wielka Brytania.

Bądź na bieżąco z motoryzacją. Polub nas na Facebooku

autor: Mateusz Lubczański zobacz inne artykuły tego autora
WIĘCEJ W SUPERAUTO